Witajcie, jesienna pogoda bardzo nas ostatnio rozpieszcza. Jest ciepło, nie pada, czego tak właściwie chcieć więcej? Sama nie wiem co mnie pokusiło o takie połączenie kolorów i struktur lakierów (od lewej: Essie Bahama Mama, O.P.I. This Gown Needs A Crown, AllePaznokcie nr 58 + topper Essence nr 10 glorious aquarius, China Glaze Holographic Galactic Gray, Revlon nr 919 Black Lingerie + topper Essence nr 02 circus confetti). Dajcie znać, czy podoba Wam się takie jesienne szaleństwo na paznokciach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revlon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revlon. Pokaż wszystkie posty
Ulubieńcy ostatnich miesięcy: kolorówka
Witajcie, przychodzę z postem, jakiego jeszcze na tym blogu nie było, a dokładniej z ostatnio moimi ulubieńcami wśród kolorówki, które są sprawdzone i chętnie do nich wracam.
Kocham wszelkiego rodzaju szminki, błyszczyki, etc. Produkty, które zawsze znajdą się w mojej torebce, w mniejszej bądź większej ilości, ale ZAWSZE!
Od lewej:
Golden Rose velvet matte: 08, 06, 07:
uwielbiam tą serię matowych szminek. Świetna pigmentacja i konsystencja (niestety niektóre odcienie mogą podkreślać suche skórki). Bardzo piękna gama kolorystyczna no i z trwałością nie ma co dyskutować, bo jest rewelacyjna!
Maybelline Color Whisper: 430 coral ambition, 620 bare to be bold, 210 oh la lilac:
seria dla tych, które nie lubią mocnych kolorów, ale lubią delikatnie podkreślić usta. Te pomadki są naprawdę rewelacyjne! Bardzo delikatna pigmentacja, fajna konsystencja, no i te opakowania...! Niestety te pomadki zbyt długo nie utrzymują się na ustach.
Rimmel Apocalips: Nova, Stella:
rewelacyjne lakiery do ust, szczególnie dla tych, które lubią piękne, głębokie i intensywne kolory na ustach! Świetnie się rozprowadzają. Pigmentacja intensywna! Trwałość rewelacja! Nic dodać nic ująć!
+ na poniższym zdjęciu: Sleek MakeUp lip showgirl:
kocham tą paletę m.in. za kolory i ich pigmentację! Miałam szminki tej firmy i nie byłam zadowolona, ale ta paleta to cudo! Naprawdę polecam tym, które uwielbiają mocną pigmentację wśród takich produktów! Aplikacja jest trochę niewygodna, bo trzeba nakładać szminki oddzielnie zakupionym pędzelkiem do ust.
Podkreślone brwi, to u mnie podstawa.
Sleek MakeUp Brow Kit extra dark:
najlepsza paletka do brwi jaką kiedykolwiek miałam. W zestawie są lusterko, dwa pędzelki i pęseta (dobre na wyjazd, żeby nie pakować wielu rzeczy). Paleta ma świetną pigmentację i dużą gamę kolorów. Ja mam wersję najciemniejszą. W środku dwa produkty: ciemny wosk i cień. Bardzo łatwo się aplikują, cień nie osypuje się.
Cień na oku musi być. Szczególnie w odcieniach ciepłych, ale ostatnio przekonuję się też do kolorów na dolnej linii oka.
Urban Decay Naked 2:
kocham tą paletę! Jest rewelacyjna! Te ciepłe odcienie złota, brązów, kremów... Nikt mi nie wmówi, że da się ją zastąpić np. Sleekiem! Perłowe i matowe odcienie. Dla mnie bomba! Niestety niektóre odcienie mogą się osypywać, ale mnie to aż tak nie przeszkadza. Poluję na Naked 3!
Sleek MakeUp: I-Divine Snapshots, Storm:
tak właściwie to lubię wszystkie palety Sleeka (obecnie mam ich 5), ale te używam najczęściej. Bardzo lubię je za pigmentację i różnorodność kolorów. Te także osypują się.
Do róży nie mam przekonania, ale bronzery wprost kocham!
e.l.f. studio Golden Bronzer:
rewelacyjna paleta z bronzerami i rozświetlaczami! Pięknie podkreśla kości policzkowe, szczególnie latem przy opalonej skórze! Świetnie się aplikuje i nie osypuje!
Bourjois Paris Poudre Bronzante: 52 Peaux mates:
co niektórzy uważają, że ten bronzer jest zbyt pomarańczowy i owszem tak jest, ale przy bladej cerze. Dla opalonej skóry jest on moim zdaniem idealny, więc świetnie nadaje się do użytku w okresie letnim. Bardzo dobra pigmentacja i co najważniejsze nie osypuje się. Bardzo wydajny i ładnie pachnie.
w7: Honolulu:
jeśli lubicie (tak jak ja czasem) nałożyć matowy bronzer, bez żadnych połysków, drobin, etc to polecam zdecydowanie ten bronzer. Trzeba niestety uważać, żeby nie narobić sobie plam, bo na niektórych podkładach+pudrach nie rozprowadza się aż tak łatwo. Poza tym świetna pigmentacja.
Rimmel Stay Matte puder: 03 Peach Glow:
puder idealnie matujący. Świetnie wykańcza makijaż, bardzo dobrze się aplikuje. Niestety, ale jest mało wydajny.
MUA Undress Your Skin shimmer highlighter:
świetny rozświetlacz. Używam go raczej na większe wyjścia, choć zdarza mi się także na co dzień, jeśli mam tylko na to ochotę. Mega wydajny, bowiem jedno muśnięcie pędzlem wystarczy aby pięknie rozświetlić niektóre okolice twarzy.
co niektórzy uważają, że ten bronzer jest zbyt pomarańczowy i owszem tak jest, ale przy bladej cerze. Dla opalonej skóry jest on moim zdaniem idealny, więc świetnie nadaje się do użytku w okresie letnim. Bardzo dobra pigmentacja i co najważniejsze nie osypuje się. Bardzo wydajny i ładnie pachnie.
w7: Honolulu:
jeśli lubicie (tak jak ja czasem) nałożyć matowy bronzer, bez żadnych połysków, drobin, etc to polecam zdecydowanie ten bronzer. Trzeba niestety uważać, żeby nie narobić sobie plam, bo na niektórych podkładach+pudrach nie rozprowadza się aż tak łatwo. Poza tym świetna pigmentacja.
Rimmel Stay Matte puder: 03 Peach Glow:
puder idealnie matujący. Świetnie wykańcza makijaż, bardzo dobrze się aplikuje. Niestety, ale jest mało wydajny.
MUA Undress Your Skin shimmer highlighter:
świetny rozświetlacz. Używam go raczej na większe wyjścia, choć zdarza mi się także na co dzień, jeśli mam tylko na to ochotę. Mega wydajny, bowiem jedno muśnięcie pędzlem wystarczy aby pięknie rozświetlić niektóre okolice twarzy.
Coś więcej?
Rimmel Stay Matte: Ivory:
idealnie matujący podkład. Wracam do niego w chłodniejsze dni. Bardzo ładnie stapia się z moją cerą. Może podkreślać suche skórki, ale jeśli peelingujecie i kremujecie twarz nie powinno być z tym problemu (bynajmniej u mnie się sprawdza). Polecam w okresie jesień-zima. Nie zauważyłam żeby się utleniał.
Bourjois healthy mix: 52 Vanille:
podkład, który ma swoje lepsze i gorsze dni, ale stosowany naprzemiennie z innymi podkładami daje radę i całkiem dobrze się spisuje. Jest lekki i nie daje uczucia efektu maski. Poza tym przyjemnie pachnie. Niestety szybko się utlenia.
Revlon Colorstay: 180 Sand Beige:
mój ulubiony podkład na większe wyjścia. Świetnie kryje to co powinien! Bardzo długo utrzymuje się na skórze. Ładnie wyrównuje koloryt cery. Niestety, ale denerwujące jest ciągle zmienianie jego formuły i brak pompki. Bardzo duża gama kolorystyczna. Lubi się czasem utleniać.
idealnie matujący podkład. Wracam do niego w chłodniejsze dni. Bardzo ładnie stapia się z moją cerą. Może podkreślać suche skórki, ale jeśli peelingujecie i kremujecie twarz nie powinno być z tym problemu (bynajmniej u mnie się sprawdza). Polecam w okresie jesień-zima. Nie zauważyłam żeby się utleniał.
Bourjois healthy mix: 52 Vanille:
podkład, który ma swoje lepsze i gorsze dni, ale stosowany naprzemiennie z innymi podkładami daje radę i całkiem dobrze się spisuje. Jest lekki i nie daje uczucia efektu maski. Poza tym przyjemnie pachnie. Niestety szybko się utlenia.
Revlon Colorstay: 180 Sand Beige:
mój ulubiony podkład na większe wyjścia. Świetnie kryje to co powinien! Bardzo długo utrzymuje się na skórze. Ładnie wyrównuje koloryt cery. Niestety, ale denerwujące jest ciągle zmienianie jego formuły i brak pompki. Bardzo duża gama kolorystyczna. Lubi się czasem utleniać.
Rzęsy aż do nieba.
Yves Rocher Sexy Pulp: Black:
maskara, bez której nie przeżyłabym... Cudo! Po prostu cudo! Nie przerażajcie się jej ogromną szczotą! Świetnie rozdziela rzęsy i nie skleja ich! Mega wydajna! Nadaje rzęsom objętości, pięknie je przy tym wydłużając! Kocham ją!
Znalazłyście wśród tych kosmetyków swoich ulubieńców? A może polecacie coś innego?
Etykiety:
Bourjois,
bronzer,
e.l.f.,
Golden Rose,
maskary,
Maybelline,
Mua,
palety,
podkłady,
pomadki do ust,
pudry,
Revlon,
Rimmel,
rozświetlacz,
Sleek,
szminki do ust,
Ulubieńcy,
Urban Decay,
W7,
Yves Rocher
Marcowe denko
Witajcie, nadszedł czas na spóźnione, marcowe denko. Ostatnio kiepsko idzie mi ze zużyciami, szczególnie próbek. Muszę w końcu mocno się zmobilizować i zacząć pozbywać się zalegających kosmetyków.
U mnie w zużyciach jak zwykle najwięcej znalazło się produktów do kąpieli. Ech, tak to jest jak ma się hopla na punkcie takich produktów.
1/ Farmona, Tutti Frutti, brzoskwinia&mango, olejek do kąpieli - jak niektóre dobrze z Was wiedzą, uwielbiam tą serię z Farmony. Moim ulubieńcem była porzeczka z wiśnią, ale ten zapach także jest cudowny! Świetnie się pieni! Z pewnością jeszcze zakupię ;-)
2/ Farmona, Tutti Frutti, brzoskwinia&mango, cukrowy peeling do ciała - natchniona olejkiem, postanowiłam kupić peeling. Niestety tutaj się zawiodłam. Ciężko się go aplikuje na ciało, kiepsko zdziera i zostawia tłustą warstwę na skórze. Poza tym bardzo ciężko doczyścić po nim wannę. Pięknie pachnie, ale to tylko jedyny jego plus. Nie kupię więcej.
3/ Pollena Ostrzeszów, Biały Jeleń, żel hipoalergiczny dziewanna i rokitnik, dla skóry wrażliwej ze skłonnością do alergii - rewelacyjny żel! Wspaniale pachnie, świetnie się aplikuje i bardzo dobrze myje! Uwielbiam produkty Białego Jelenia i z pewnością jeszcze zakupię!
4/ Pollena Ostrzeszów, Biały Jeleń, żel pod prysznic, hipoalergiczny, naturalny, dla skóry wrażliwej - kolejny żel z Białego Jelenia, po który chętnie sięgam! Mam skórę suchą i wrażliwą i świetnie się u mnie sprawdza! Nie podrażnia, bardzo dobrze myje! Jak już wspominałam, ten także na pewno zakupię ponownie.
5/ Body Club, musująca kula do kąpieli, w środku zawieszka z naturalną perłą - miałam manię na kupowanie kul do kąpieli, a kule z Body Club uważam za świetne. Tym razem w Biedronce pojawiły się kule z biżuterią w środku! Z pewnością jeszcze kiedyś zakupię.
6/ Farmona, Radical, szampon do włosów farbowanych, wymagających intensywnej regeneracji i ochrony koloru - nie znoszę tego szamponu! Okropnie plątał mi włosy i poza tym nic z nimi nie robił! Kolor jeszcze bardziej się wypłukiwał! Z pewnością ponownie nie zakupię.
7/ L'oreal Paris, Elseve Fibralogy, szampon ekspansja gęstości, włosy pozbawione gęstości - mam gęste i grube włosy, więc nie powiem Wam niestety czy dodaje on gęstości włosom, całkiem fajny szampon, ale zdecydowanie wolę nową serię z Gliss Kur. Dobrze oczyszcza włosy, nie plącze ich. Myślę, że mogę czasem kupić go ponownie.
8/ 2x Garnier, Nutrisse Creme, odżywcza trwała farba do włosów, heban 30 ciemny naturalny szatyn, formuła przeciw przesuszaniu - nie wiem jak to się stało, ale wyrzuciłam pudełko a została dołączona do niego odżywka. Był czas, gdy lubiłam farby Garnier. Niestety, ale bardzo szybko się one wypłukują. Niby ma być trwała przez 8 tygodni, ale wcale tak nie jest... Podoba mi się to, w jakim stanie są włosy po farbowaniu, wyglądają na odżywione, nie plączą się, są wręcz sypkie i miękkie.
9/ BeBeauty, Face Expertiv, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu, skóra wrażliwa, produkt hypoalergiczny - mój zdecydowany ulubieniec. Bardzo często go kupuję i równie często trafia do denka. Wiele razy wypowiadałam się na jego temat i myślę, że więcej nie potrzeba ;-)
10/ Yves Rocher, hydra vegetal, żel-krem intensywnie nawilżający - niestety zostało po nim jedynie pudełko... udało mi się zużyć do połowy... Upadł mi w łazience i niefortunnie się rozbił... Na szczęście trafiłam na promocję i kupiłam następny. Pisałam o nim recenzję.
11/ Efektima, maseczka nawilżająca z wyciągiem z arbuza - rewelacja! Wprost uwielbiam te maseczki! Bardzo fajnie nawilża skórę twarzy ;-) Ja je kupuję na promocjach w Pepco ;-)
12/ 4x próbki Yves Rocher, sebo vegetal, żel-krem - dostałam je przy większych zakupach i muszę przyznać, że bardzo ten krem przypadł mi do gustu! Po zastosowaniu skóra jest miła i aksamitna w dotyku! Z pewnością skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.
13/ Yves Rocher, Expert Reparation, mleczko odbudowujące do skóry bardzo suchej - boski produkt! Świetnie regeneruje i nawilża suchą a nawet bardzo suchą skórę! Niestety zapach jest zbyt męczący jak na tą porę roku. Z pewnością kupię bliżej jesieni-zimy.
14/ Lovely, maskara Pump Up - kompletnie nie rozumiem szału na tą maskarę. Może i dobrze tuszuje rzęsy, ale potrafi je też posklejać no i niestety nie wydłuża tak mocno jak robi to maskara z Yves Rocher.
15/ Revlon Colorstay, podkład - lubię podkłady Revlona, ale bardzo denerwuje mnie to, że ciągle zmieniają skład w tym podkładzie, przez co raz nie raz można zauważyć różnicę, że odcień o tym samym numerze może delikatnie różnić się kolorem..Poza tym bardzo dobrze kryje i rozprowadza się.
16/ Inglot, płyn do czyszczenia pędzli - pisałam o nim kiedyś recenzję. Bardzo długo mi służył i świetnie czyścił pędzle do cieni. Niestety z podkładami sobie nie radził. Mimo to z pewnością zakupię.
A jak Wam poszło w marcu? Używałyście tych produktów?
Bo dziewczyny lubią brąz...
Witajcie,
zasługuję na niezłą reprymendę z Waszej strony... Trochę zaniedbałam blogowanie, ale szybko staram się to naprawić. Dzisiejszy post o kredce do oczu Revlon Grow Luscious Lash Liner w kolorze 002 espresso. Już na wstępie mogę Wam zdradzić, że jest to najlepsza kredka jaką miałam dotychczas!
Kilka poczciwych słów od producenta:
Kredka do powiek Lash Liner marki Revlon pomoże sprawić wrażenie, że
rzęsy są o wiele gęstsze! Odcień 002 Espresso jest bardzo naturalny.
Miękka kredka do powiek to podstawa udanego makijażu. Specjalna formuła zapewnia intensywny kolor oraz sprawia, że rzęsy rosną o wiele zdrowsze.
Bardzo łatwo rozprowadza się na powiece i podkreśla rzęsy sprawiając wrażenie, że jest ich więcej i że są grubsze. Odcień Espresso jest bardzo naturalnym, brązowym kolorem.
Nie rozmazuje się, dobrze zastyga na powiece tym samym utrzymując się cały dzień.
Miękka kredka do powiek to podstawa udanego makijażu. Specjalna formuła zapewnia intensywny kolor oraz sprawia, że rzęsy rosną o wiele zdrowsze.
Bardzo łatwo rozprowadza się na powiece i podkreśla rzęsy sprawiając wrażenie, że jest ich więcej i że są grubsze. Odcień Espresso jest bardzo naturalnym, brązowym kolorem.
Nie rozmazuje się, dobrze zastyga na powiece tym samym utrzymując się cały dzień.
Nigdy nie lubiłam twardych i tępych kredek, którymi bez problemu dało się wydłubać oczy... Ta na szczęście taka nie jest. Jest tak miękka, że lekkie pociągnięcie daje piękny i nasycony kolor. Możemy aplikować ją za równo na dolnej jak i na górnej powiece. Wybrałam odcień espresso, pięknego i nasyconego brązu, bo jest bardzo naturalny i faktycznie malując kreskę ma się wrażenie, że tych rzęs jest jednak więcej. Co do efektu wzrostu rzęs, ja niestety nie dam Wam uciąć sobie ręki czy wydłubać oka, że jest to prawda, bo sama tego nie zauważyłam. Maluję nią codziennie i mogę Was zapewnić, że rzęsy potem mi nie wypadają. Kredka (na zmatowionej powiece) trzyma się spokojnie przez cały dzień i nie zauważyłam żeby mi się rozmazywała, kolor też nie blaknie.
Przestrzegam Was przed kupowaniem tej kredki po cenach sklepowych (w granicach 40zł), gdyż spokojnie można ją dorwać po niższej cenie (moja kosztowała 10zł na madlensklep.pl).
Zużyte w październiku
Witajcie,
czas ostatnio leci nieubłaganie, dopiero co żegnałam się z latem, a już niedługo powitam się z zimą... Z miesiąca na miesiąc szaleję ze zużywaniem. Zalega mi tego trochę w szafce, stąd moja mobilizacja.
1.Serical, Crema al latte, maska do włosów - moja ulubiona z wszystkich masek do włosów. Duża zawartość produktu, niestety pudełko (plastikowy słoik) bardzo nie poręczne. Maska fajnie odżywia zniszczone włosy, ułatwia także ich rozczesywanie.
2. Seboradin, Inter Fragrances, ampułki przeciw wypadaniu włosów, forte, intensywna kuracja przeciw przewlekłemu wypadaniu i przerzedzaniu się włosów - jak już pisałam w poprzednim denku, nie ma lepszej kuracji na wypadanie włosów. To już moje drugie opakowanie a efekty są coraz lepsze! Niestety zapomniałam zrobić zdjęcia opakowania, bo leżało w innym miejscu niż reszta.
3. Mixa Baby, bardzo delikatny szampon micelarny - kupiłam do czyszczenia pędzli. Nawet dobrze się sprawdzał, ale nadal przeszkadzał mi zapach.
4. A-Z Medica, rainforest Wax, maseczka do włosów ciemnych, orzech brazylijski, sangre de drago, henna - bardzo źle wspominam zużywanie tej maski... cuchnie i wygląda jak jabłka po fermentacji... z włosami nie robiła nic, a ta henna to chyba jakiś żart... więcej brudu przy zmywaniu niż samego efektu na włosach.
5. Schwarzkopf, Perfect Mousse, 300 brązowa czerń, kolor trwały - obecnie to moja ulubiona farba do włosów. Pianka świetnie aplikuje się na włosy, nie spływa i jest bardzo wydajna. Kolor w miarę późno się wypłukuje.
6. L'biotica, Biovax, A+E, serum wzmacniające włosy - moje ulubione serum do włosów, o którym pisałam tutaj.
7. Revlon Professional, Equave - recenzja tutaj.
8. Pollena Ostrzeszów, Biały Jeleń, żel do mycia twarzy, hipoalergiczny, premium, z aloesem i ogórkiem, dla cery normalnej i mieszanej ze skłonnością do alergii - taki zwykły płyn, a jak dla mnie, idealny. Radzi sobie z makijażem (nie wiem jak przy wodoodpornym). Fajnie odświeża i oczyszcza twarz. Jeżeli nie macie ogromnych wymagań, to polecam.
9. Efektima, maseczka odżywcza, z wyciągiem z cynamonu - bardzo fajna maseczka. Teraz już rozumiem te wszystkie ochy i achy. Fajnie odświeża skórę twarzy, daje efekt wypoczętej skóry.
10. Efektima, maseczka peel-off, z wyciągiem z grejpfruta - tak jak przy poprzedniej maseczce, ta też się sprawdziła i dała bardzo podobny efekt. Ładnie też oczyszcza.
11. Bingo Spa, kąpiel kolagenowa - sama nie wiem co sądzić o tym produkcie, z jednej strony byłam zadowolona, a z drugiej czułam jakiś niedosyt. Sama nie wiem.
12. Balea Young, Sweet Wonderland, płyn pod prysznic - na reszcie, po wielu trudach walki udało mi się go zużyć. Śmierdziel okropny. Zresztą pisałam o nim tutaj.
13. Bielenda, olejek do kąpieli, zawiera naturalny afrodyzjak JOHIMBINA, ylang&ylang i róża - całkiem niezła seria do kąpieli, ładnie pachnie. W sumie to kupiłam ze względu na to, że tak jakoś natknęłam się na niego w biedronce. Osobiście wolę jednak ten z lawendą i eukaliptusem.
14. Nivea, nawilżający balsam do ciała pod prysznic (skóra normalna i sucha) - długo wzbraniałam się przed tym produktem i równie długo go zużywałam... Na prawdę nie rozumiem tych wszystkich zachwytów nad tym balsamem. Pamiętam, że czytałam o nim fajną recenzję na jednym z blogów, że ten balsam nie nawilża, a daje jedynie uczucie nawilżenia. Święta prawda. Podpisuję się pod tym obiema rękami.
15. Givenchy Paris, ange ou démon, żel pod prysznic - skusiłam się na duet: żel pod prysznic i balsam. Miałam nadzieję, że zapach będzie utrzymywał się na skórze. Niestety jest słabo wyczuwalny i mam wrażenie, że szybko się ulatnia. Fajnie się pieni. Zobaczymy jak się sprawdzi balsam.
16. Adidas, antyperspirant w kulce, Mineral Protect - moja ulubiona z wszystkich kulek. Fajnie odświeża i zabezpiecza na wiele godzin.
17. BeBeauty, Nail Expertiv, zmywacz do paznokci, z olejkiem kokosowym i gliceryną, nie zawiera acetonu - bardzo lubię ten zmywacz i zapewne dobrze już o tym wiecie, gdyż pisałam o nim w innych denkach, a także tutaj.
18. J.w. - no tak udało mi się zużyć dwie buteleczki, taka ze mnie lakieromaniaczka.
19. Olejek herbaciany - niestety nie napiszę Wam jakiej firmy, gdyż etykieta całkowicie mi się rozmyła. Pomógł mi przy pielęgnacji paznokci, po niemiłej przygodzie z odżywką Eveline. Nieprzyjemnie pachnie, ale co tam, grunt, że skuteczny.
20. Stara Mydlarnia, peeling z witaminą E do twarzy, orange&wit. E - mój ulubiony peeling to twarzy. Dobrze zdzierał i oczyszczał pory. Niestety nie mogę go nigdzie dostać ponownie.
21. Max Factor, Face Finity, 3 in 1, SPF 20, podkład - z tym podkładem u mnie bywało różnie, raz go kochałam a raz nienawidziłam. Stwierdziłam jednak, że nie nadaje się on na okres letni, a ten jesienno-zimowy. Dobrze kryje, fajnie stapia się z cerą, ale nie robi tego idealnie.
22. L'oréal, True Match, podkład idealnie dopasowujący się do koloru skóry - z tym podkładem jak i tamtym, bywa różnie. Jesienią sprawdza się dobrze, jednak w okresie letnim nie jest już tak dobrze. Krycie ma słabsze niż poprzednik, ale za to ładniej stapia się z cerą.
23. Pharmaceris, fluid matujący z laktoflawiną - lubię go i chętnie do niego wracam. Dla mnie bardzo fajny na co dzień niż na większe wyjścia. Krycie może nie jest idealne, ale jest dobre. Co do matowienia, to tutaj bym się jednak troszeczkę pospierała, bo różnie z nim bywa.
24. Top choice, sztuczne rzęsy z klejem - rzęsy za grosze, ale powiem Wam, że jak dla mnie są fajniejsze niż te z Virtual. Jeżeli szukacie na prawdę naturalnego efektu, a szkoda Wam rzęs Ardell to polecam Wam te rzęsiska. Pokazywałam je na oku, na instagramie.
25. Eveline Cosmetics, Big Volume Lash, maskara do rzęs - bardzo fajnie współgrała z moimi rzęsami, ale osypywała się. Pisałam o niej tutaj.
26. Max Factor, Masterpiece Max - jedna z moich ulubionych maskar. Świetnie rozczesuje i tuszuje rzęsy. Nie skleja ich. Idealna zarówno dla długich jak i krótkich rzęs.
27. Wibo, Dolls Lash Ultra Volume, maskara - mój numer jeden, jeżeli chodzi o te tańsze maskary. Świetnie wyciąga rzęsy i je tuszuje. Niesamowity efekt pogrubienia. Trzeba jednak uważać, bo można posklejać rzęsy.
28. Eveline Cosmetics, Celebrities, eyeliner - mój ulubiony eyeliner. Nie odbija się ani nie rozmazuje. Długo utrzymuje się na powiece. Ma bardzo cienki pędzelek, którym świetnie operuje się na oku. Polecam dla początkujących.
W końcu dobrnęłam do końca. Zaszalałam, nie ma co.
2. Seboradin, Inter Fragrances, ampułki przeciw wypadaniu włosów, forte, intensywna kuracja przeciw przewlekłemu wypadaniu i przerzedzaniu się włosów - jak już pisałam w poprzednim denku, nie ma lepszej kuracji na wypadanie włosów. To już moje drugie opakowanie a efekty są coraz lepsze! Niestety zapomniałam zrobić zdjęcia opakowania, bo leżało w innym miejscu niż reszta.
3. Mixa Baby, bardzo delikatny szampon micelarny - kupiłam do czyszczenia pędzli. Nawet dobrze się sprawdzał, ale nadal przeszkadzał mi zapach.
4. A-Z Medica, rainforest Wax, maseczka do włosów ciemnych, orzech brazylijski, sangre de drago, henna - bardzo źle wspominam zużywanie tej maski... cuchnie i wygląda jak jabłka po fermentacji... z włosami nie robiła nic, a ta henna to chyba jakiś żart... więcej brudu przy zmywaniu niż samego efektu na włosach.
5. Schwarzkopf, Perfect Mousse, 300 brązowa czerń, kolor trwały - obecnie to moja ulubiona farba do włosów. Pianka świetnie aplikuje się na włosy, nie spływa i jest bardzo wydajna. Kolor w miarę późno się wypłukuje.
6. L'biotica, Biovax, A+E, serum wzmacniające włosy - moje ulubione serum do włosów, o którym pisałam tutaj.
7. Revlon Professional, Equave - recenzja tutaj.
8. Pollena Ostrzeszów, Biały Jeleń, żel do mycia twarzy, hipoalergiczny, premium, z aloesem i ogórkiem, dla cery normalnej i mieszanej ze skłonnością do alergii - taki zwykły płyn, a jak dla mnie, idealny. Radzi sobie z makijażem (nie wiem jak przy wodoodpornym). Fajnie odświeża i oczyszcza twarz. Jeżeli nie macie ogromnych wymagań, to polecam.
9. Efektima, maseczka odżywcza, z wyciągiem z cynamonu - bardzo fajna maseczka. Teraz już rozumiem te wszystkie ochy i achy. Fajnie odświeża skórę twarzy, daje efekt wypoczętej skóry.
10. Efektima, maseczka peel-off, z wyciągiem z grejpfruta - tak jak przy poprzedniej maseczce, ta też się sprawdziła i dała bardzo podobny efekt. Ładnie też oczyszcza.
11. Bingo Spa, kąpiel kolagenowa - sama nie wiem co sądzić o tym produkcie, z jednej strony byłam zadowolona, a z drugiej czułam jakiś niedosyt. Sama nie wiem.
12. Balea Young, Sweet Wonderland, płyn pod prysznic - na reszcie, po wielu trudach walki udało mi się go zużyć. Śmierdziel okropny. Zresztą pisałam o nim tutaj.
13. Bielenda, olejek do kąpieli, zawiera naturalny afrodyzjak JOHIMBINA, ylang&ylang i róża - całkiem niezła seria do kąpieli, ładnie pachnie. W sumie to kupiłam ze względu na to, że tak jakoś natknęłam się na niego w biedronce. Osobiście wolę jednak ten z lawendą i eukaliptusem.
14. Nivea, nawilżający balsam do ciała pod prysznic (skóra normalna i sucha) - długo wzbraniałam się przed tym produktem i równie długo go zużywałam... Na prawdę nie rozumiem tych wszystkich zachwytów nad tym balsamem. Pamiętam, że czytałam o nim fajną recenzję na jednym z blogów, że ten balsam nie nawilża, a daje jedynie uczucie nawilżenia. Święta prawda. Podpisuję się pod tym obiema rękami.
15. Givenchy Paris, ange ou démon, żel pod prysznic - skusiłam się na duet: żel pod prysznic i balsam. Miałam nadzieję, że zapach będzie utrzymywał się na skórze. Niestety jest słabo wyczuwalny i mam wrażenie, że szybko się ulatnia. Fajnie się pieni. Zobaczymy jak się sprawdzi balsam.
16. Adidas, antyperspirant w kulce, Mineral Protect - moja ulubiona z wszystkich kulek. Fajnie odświeża i zabezpiecza na wiele godzin.
17. BeBeauty, Nail Expertiv, zmywacz do paznokci, z olejkiem kokosowym i gliceryną, nie zawiera acetonu - bardzo lubię ten zmywacz i zapewne dobrze już o tym wiecie, gdyż pisałam o nim w innych denkach, a także tutaj.
18. J.w. - no tak udało mi się zużyć dwie buteleczki, taka ze mnie lakieromaniaczka.
19. Olejek herbaciany - niestety nie napiszę Wam jakiej firmy, gdyż etykieta całkowicie mi się rozmyła. Pomógł mi przy pielęgnacji paznokci, po niemiłej przygodzie z odżywką Eveline. Nieprzyjemnie pachnie, ale co tam, grunt, że skuteczny.
20. Stara Mydlarnia, peeling z witaminą E do twarzy, orange&wit. E - mój ulubiony peeling to twarzy. Dobrze zdzierał i oczyszczał pory. Niestety nie mogę go nigdzie dostać ponownie.
21. Max Factor, Face Finity, 3 in 1, SPF 20, podkład - z tym podkładem u mnie bywało różnie, raz go kochałam a raz nienawidziłam. Stwierdziłam jednak, że nie nadaje się on na okres letni, a ten jesienno-zimowy. Dobrze kryje, fajnie stapia się z cerą, ale nie robi tego idealnie.
22. L'oréal, True Match, podkład idealnie dopasowujący się do koloru skóry - z tym podkładem jak i tamtym, bywa różnie. Jesienią sprawdza się dobrze, jednak w okresie letnim nie jest już tak dobrze. Krycie ma słabsze niż poprzednik, ale za to ładniej stapia się z cerą.
23. Pharmaceris, fluid matujący z laktoflawiną - lubię go i chętnie do niego wracam. Dla mnie bardzo fajny na co dzień niż na większe wyjścia. Krycie może nie jest idealne, ale jest dobre. Co do matowienia, to tutaj bym się jednak troszeczkę pospierała, bo różnie z nim bywa.
24. Top choice, sztuczne rzęsy z klejem - rzęsy za grosze, ale powiem Wam, że jak dla mnie są fajniejsze niż te z Virtual. Jeżeli szukacie na prawdę naturalnego efektu, a szkoda Wam rzęs Ardell to polecam Wam te rzęsiska. Pokazywałam je na oku, na instagramie.
25. Eveline Cosmetics, Big Volume Lash, maskara do rzęs - bardzo fajnie współgrała z moimi rzęsami, ale osypywała się. Pisałam o niej tutaj.
26. Max Factor, Masterpiece Max - jedna z moich ulubionych maskar. Świetnie rozczesuje i tuszuje rzęsy. Nie skleja ich. Idealna zarówno dla długich jak i krótkich rzęs.
27. Wibo, Dolls Lash Ultra Volume, maskara - mój numer jeden, jeżeli chodzi o te tańsze maskary. Świetnie wyciąga rzęsy i je tuszuje. Niesamowity efekt pogrubienia. Trzeba jednak uważać, bo można posklejać rzęsy.
28. Eveline Cosmetics, Celebrities, eyeliner - mój ulubiony eyeliner. Nie odbija się ani nie rozmazuje. Długo utrzymuje się na powiece. Ma bardzo cienki pędzelek, którym świetnie operuje się na oku. Polecam dla początkujących.
W końcu dobrnęłam do końca. Zaszalałam, nie ma co.
Etykiety:
A-Z Medica,
Adidas,
Balea,
Biały Jeleń,
Bingo Spa,
Efektima,
Eveline Cosmetics,
Givenchy,
L'biotica,
L'oreal,
Max Factor,
Mixa Baby,
Nivea,
Pharmaceris,
projekt denko,
Revlon,
Schwarzkopf,
Seboradin,
Serical,
Wibo
Almay pure blends | Puder mineralny
Witajcie,
dziś pora na recenzję naturalnego pudru do wykończenia makijażu Almay pure blends™. Kupiłam ten produkt, zachęcona jego naturalnym składem, pięknym opakowaniem oraz tym, że marka Almay produkowana jest przez firmę Revlon, którą bardzo lubię. Jednak czy spełnił on moje oczekiwania?
Od producenta:
Innowacyjny puder rozświetlający
zawierający aż 95% minerałów, powstał na bazie delikatnego ekstraktu z
lotosu i orchidei - składników od dawien dawna wykorzystywanych do
najwyższej jakości kosmetyków naturalnych. Nadaje skórze świeży, zdrowy,
promienny wygląd. Bez dodatku środków zapachowych i konserwujących. Nie
zawiera talku.
Zalety mineralnego pudru:
- dostarcza skórze witamin i minerałów, które chronią i odżywiają skórę, a jednocześnie są na tyle delikatne, ze pozwalają skórze swobodnie oddychać,
- formula produktu jest lekka i delikatna, odpowiednia nawet do skóry wrażliwej,
- nie tylko służy do podkreślenia atutów swojej urody, ale również wykazuje działanie pielęgnacyjne - działa energetyzująco, ochronnie i przeciwdziała efektom starzenia się skóry,
- nie zapycha porów,
- testowane dermatologicznie, aby zapewnić skuteczność i maksymalną tolerancję dla skóry,
- bezzapachowy.
- dostarcza skórze witamin i minerałów, które chronią i odżywiają skórę, a jednocześnie są na tyle delikatne, ze pozwalają skórze swobodnie oddychać,
- formula produktu jest lekka i delikatna, odpowiednia nawet do skóry wrażliwej,
- nie tylko służy do podkreślenia atutów swojej urody, ale również wykazuje działanie pielęgnacyjne - działa energetyzująco, ochronnie i przeciwdziała efektom starzenia się skóry,
- nie zapycha porów,
- testowane dermatologicznie, aby zapewnić skuteczność i maksymalną tolerancję dla skóry,
- bezzapachowy.
Almay Pure Blends to:
- 98,2 % to wyłącznie składniki naturalne,
- puder daje naturalne perfekcyjne wykończenie makijażu,
- matowy efekt utrzymuje się przez cały dzień,
- delikatnie rozświetla,
- zawiera antyoksydanty i ekstrakty kwiatowe lotosu i orchidei,
- nie zawiera talku,
- ekologiczne opakowanie,
- hypoalergiczny.
- 98,2 % to wyłącznie składniki naturalne,
- puder daje naturalne perfekcyjne wykończenie makijażu,
- matowy efekt utrzymuje się przez cały dzień,
- delikatnie rozświetla,
- zawiera antyoksydanty i ekstrakty kwiatowe lotosu i orchidei,
- nie zawiera talku,
- ekologiczne opakowanie,
- hypoalergiczny.
Jak już zdążyłyście zauważyć, puder znajduje się w ekologicznym, kartonowym opakowaniu z sitkiem, które niestety jest bardzo niepraktyczne. W czasie wysypywania pudru z pudełeczka bardzo dużo się go marnuje, co więcej przy zamykaniu wieczka cały pył ląduje na naszym ubraniu. Do pudełeczka był dołączony puszek, którym niestety nie da się aplikować pudru, chyba że chcemy porobić sobie placki, to śmiało.
Posiadam odcień nr 100 transculent matte, który nie bieli twarzy po przypudrowaniu. Odcień idealnie stapia się z moją cerą. Co do efektu matowienia skóry, niestety tu się nie sprawdził. Producent obiecuje zmatowienie na cały dzień, a tak na prawdę jest tylko na chwilę (3-4h), później skóra zaczyna się świecić (a ja nigdy nie miałam z tym problemu). Puder nie zapycha porów, jest bardzo wydajny i w niskiej cenie. Postaram się go jakoś zużyć. Jeżeli mi się nie uda to puszczę go w świat.
Używałyście go? Jakie są Wasze wrażenia?
Revlon Professionals - EQUAVE Hydro Nutritive Detangling Conditioner | odżywka
Witajcie,
pora na recenzję odżywki do włosów Revlon Professionals EQUAVE Hydro Nutritive Detangling, którą dostałam w ramach współpracy ze sklepem fryzjerskim www.pro-sprzet.pl, posiadającym profesjonalne kosmetyki do włosów. Z góry informuję, iż fakt otrzymania produktu do testu w ramach współpracy, nie wpływa na moją opinię.
Od producenta:
Masz problem z rozczesaniem swoich włosów ? Zastosuj znakomitą odżywkę Revlon Equave Keratin Hydro Nutritive Detangling Conditioner, która idealnie poradzi sobie z problemem Twoich włosów. Nawilżenie na optymalnym poziomie.
Ta świetna 2-fazowa odżywka wzbogacona została w keratynę, która błyskawicznie nawilży Twoje włosy oraz ułatwi rozczesywanie. Dzięki niej Twoje włosy pozostaną optymalnie nawilżone, oraz jedwabiście miękkie i błyszczące.
Ta świetna 2-fazowa odżywka wzbogacona została w keratynę, która błyskawicznie nawilży Twoje włosy oraz ułatwi rozczesywanie. Dzięki niej Twoje włosy pozostaną optymalnie nawilżone, oraz jedwabiście miękkie i błyszczące.
Revlon Professionals EQUAVE Hydro Nutritive Detangling Conditioner ma przede wszystkim ułatwiać nam rozczesywanie naszych splątanych włosów, przy czym powinna nawilżać nam te włosy. O ile z ułatwieniem rozczesywania się zgodzę, o tyle efektu nawilżenia nie widzę, ale może i nawilża, tyle że przy dłuższym stosowaniu. Otrzymałam produkt o pojemności 9 ml, więc ciężko mi jest to stwierdzić, gdyż starczyła mi na 2,5 tygodnia przy bardzo oszczędnym stosowaniu jej co 2-3 dni. Przyznam też, że miałam obawy, czy produkt bez spłukiwania nie będzie sklejał mi tych włosów, albo czy nie będą się po nim przetłuszczać. Byłam zdumiona jak produkt świetnie nabłyszcza włosy i powoduje, że są one bardzo lekkie i świeże! Poza tym aplikacja jest bardzo wygodna i przyjemna, produkt ma płynną konsystencję, ale nie spływa z włosów. Zapach niesamowity.
Myślę, że warto przetestować, kupując odżywkę nawet o tej mniejszej pojemności 9 ml.
Pojemność:
- 9 ml (klik)
- 200 ml (klik)
W samym sklepie, możecie znaleźć szeroką gamę profesjonalnych produktów oraz sprzętów do włosów.
Zapowiedź Revlon Professional Equave
Witajcie,
dziś na szybko przedstawiam Wam produkt, który otrzymałam w ramach współpracy z firmą Complex, która sprzedaje swoje produkty na stronie internetowej: http://www.pro-sprzet.pl
Stosowałyście ten produkt?
Endless Possibilities | Revlon | 410
Witajcie,
w ostatniej notce Revlon Endless Possibilities nr 410 cieszył się ogromnym zainteresowaniem, więc postanowiłam Wam go jak najszybciej pokazać, żeby nie zapomnieć o tym w przyszłości. Nie wiem czy spostrzegłyście, ale ten lakier już gościł na moim blogu, dokładniej w tej notce. Polecam odwiedzić tą notkę, bowiem tam dokładnie widać ten złoty pył, który znajduje się w buteleczce z lakierem.
Zauważyłyście różnicę? Na dłuższych pazurkach lakier wydaje się być delikatnie jaśniejszy.
Jak Wam się podoba?
Czas na Revlon
Witajcie,
dawno nie pokazywałam dalszych części mojej lakierowej kolekcji. Lato się kończy, więc czas pokazać tą bardziej jesienną część mojej kolekcji (choć nie ukrywam, że wszystkich kolorów na lato Wam nie pokazałam), a więc czas na Revlon.
Od lewej:
- 919 Black Lingerie - piękna czerń, którą bardzo długo wyszukiwałam (bez wszelakich drobin, brokatów itd);
- 410 Endless Possibilities - zdecydowany ulubieniec, piękny nudziak w odcieniu ciężkim do określenia, choć moim zdaniem jest bliższy brudnemu różu, posiada złoty pyłek, który bardzo nie rzuca się w oczy;
- 551 Rasin Rage - moje ulubione bordo, które pięknie prezentuje się dopiero na pazurkach.
Macie lakiery z tej serii? Jakie kolory polecacie?
Do dna... kwiecień
Witajcie,
przychodzę do Was z kolejnym denkiem, tym razem czas na kwiecień. Niestety, ale w ubiegłym miesiącu zużyłam o jeden produkt więcej niż w kwietniu. Przyznam, że kilka produktów osiągnęło dna już na początku maja. Praca licencjacka strasznie mnie goni, dlatego kompletnie nie mam na nic czasu, więc nawet pielęgnacja poszła w odstawkę...
1. BeBeauty, Nail Expert!v, Zmywacz do paznokci - tym razem wersja zielona, którą wprost uwielbiam. Fakt faktem, iż ciężko radzi sobie z brokatami, ale jak dla mnie jest wystarczający. Nie mam problemu ani z opakowaniem ani z pompką.
2. Babydream, żel do kąpieli - produkt totalnie nie dla mnie. Dręczy mnie jego zapach. Kupiłam, bo mam wrażliwą skórę, ale niestety nie mogłam go znieść. Posłużył mi do czyszczenia pędzli.
Jeśli chcecie dokładniejszą recenzję z analizą składu to piszcie.
3. BeBeauty, Face Expert!v, Micelarny żel do mycia i demakijażu - kolejne moje opakowanie. Pisałam o nim w poprzednim marcowym denku. Nadal mi się nie znudził.
4. 2x Revlon Colorstay - ten podkład ostatnio mnie zawodzi. Ciągle zmienia się grafika, jeżeli chodzi o opakowanie. Zauważyłam też, że zaczyna się coś niedobrego dziać, jeżeli chodzi o odcienie. Nie wiem czy dacie wiarę, ale kupiłam 2x nr 180 w niewielkich odstępach czasu i oba się różniły! Na szczęście udało mi się je zużyć. Mimo to z nadal je kupuję.
Jeśli chcecie dokładniejszą recenzję z analizą składu to piszcie.
5. L'biotica, Biovax, serum do włosów A+E - wprost uwielbiam to serum. Idealnie nawilża i wygładza końce. Pomaga uporać się z niesfornymi kosmykami. Mam już następne opakowanie.
Jeśli chcecie dokładniejszą recenzję z analizą składu to piszcie.
6. L'biotica, Biovax, intensywnie regenerująca maseczka - produkt, który za pierwszym jego zastosowaniem skradł moje serce. Niestety przy następnych testach okazał się być kompletną klapą. Okropnie obciążał włosy, pomimo że bardzo rzadko go używałam i nie wiele aplikowałam. Posiadam jego inną wersję A+E i zastanawiam się, czy ją użyję.
Jeśli chcecie dokładniejszą recenzję z analizą składu to piszcie.
A może Wam przypadł do gustu bądź okazał się klapą któryś z produktów?
Etykiety:
Babydream,
BeBeauty,
Biovax,
L'biotica,
maseczki do włosów,
micele,
podkłady,
projekt denko,
Revlon,
serum,
zmywacze do paznokci,
żele do kąpieli,
żele micelarne
Usta, usteczka!
Witajcie Kochane,
przychodzę do Was tym razem z prezentacją szminki i błyszczyka (różowego duetu), którą Wam obiecałam w poprzednich notkach.
Jak widać na załączonym zdjęciu szminka wcale nie jest aż tak różowiasta na jaką wygląda. A szkoda, bo kiedy ją ujrzałam, to na prawdę wpadłam w zachwyt! Co do błyszczyka nie byłam do końca przekonana, ale teraz śmiało stwierdzam, iż nie żałuję, ponieważ razem grają rewelacyjny duet!
Szminka co prawda nie jest trwała, ale za to błyszczyk tak!
Jak Wam się podoba taki duecik?
26 stopni (wczoraj)
życie jest piękne <3
Weselny klimat
Witajcie,
krótko, zwięźle i na temat. Dziś przedstawiam Wam moje weselne pazurki. Bardzo żałuję, że nie zrobiłam zdjęć makijażu, który wykonała Patrycja Such. Bardzo serdecznie ją Wam polecam! Na zdjęciach możecie też zobaczyć jeden z elementów mojej biżuterii na wesele - naszyjnik.
Złoto: Sally Hansen Salon Complete - 310 Gilty
Reszta pazurków: Revlon
Różowy duet
Witajcie,
długo mnie nie było. Niestety tak jak już wspominałam, zaczyna się hardcore.. praca lic, zaliczenia i wkrótce egzaminy...
Wczoraj było 21 stopni <3 Dziś jest piękny i słoneczny poranek. Miejmy nadzieję, że nic go nie zepsuje :-)
Zrobiłam kosmetyczne zakupy w Wispolu i Madlen Sklep. Zobaczcie jaki świetny duet kupiłam. Najpierw sądziłam, że nie będą do siebie kompletnie pasować, a tu okazało się, iż uzupełniają się idealnie!
Mowa tutaj o pomadce Revlon nr 008 oraz błyszczyku Manhattan nr 56G.
Dlaczego tak właściwie się uzupełniają? A właśnie dlatego, że pomadka jest kiepsko napigmentowana, a błyszczyk rewelacyjnie! Po połączeniu dwóch kolorów powstaje jeden niesamowity!
Używałyście któryś z tych produktów?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








