Formuła
MILLION GLOSS ze skoncentrowanym Gloss Elixir oraz innowacyjną
technologią laminowania blasku regeneruje matowe włosy i wygładza ich
powierzchnię, rozświetlając je milionami świetlistych refleksów.
*przy regularnym stosowaniu maseczki w połączeniu z szamponem GLISS KUR MILLION GLOSS
Szampon
Bardzo długo szukałam idealnego szamponu do włosów, który sprawi, że włosy nie będą szybko przetłuszczały się, łupież zniknie a włosy będą miłe w dotyku i pełne blasku. To fakt, że znalazłam kilka szamponów, które w miarę dobrze działały, ale żaden aż tak nie zachwycał jak ten z Gliss Kur Million Gloss. Włosy po nim są świetne w dotyku, lekkie i naprawdę błyszczące. Nie ma łupieżu i przetłuszczania. Świetnie oczyszcza i wnika w głąb włosów (co jest bardzo ważne przy długich włosach, gdyż ciężko jest je dobrze oczyścić).
Odżywka
Jestem osobą, która nie lubi stosowania odżywek. Zawsze miałam wrażenie, że większość z nich nie działała albo obciążała mi włosy... Powodów było wiele, jednak postanowiłam to zmienić za sprawą tej serii i nie zawiodłam się. Włosy odzyskały swój blask i przestały się plątać.
Odżywka w sprayu
Kupując ją nie miałam do niej przekonania. Sądziłam, że produkty bez spłukiwania przetłuszczają włosy i je zlepiają. Jednak się myliłam. Działa idealnie zarówno na mokrych jak i suchych włosach. Nadaje im świeżości i blasku. Włosy bardzo fajnie po niej rozczesują się.
W skład serii wchodzą jeszcze maska i olejek, które z pewnością wypróbuję. Wiadomo, że ile głów, tyle opinii na temat tych produktów. Mnie ta seria wyjątkowo spasowała, a naprawdę to cud, bo rzadko to się zdarzało jeśli chodzi o Gliss Kur. Producent trafił idealnie zarówno z opakowaniem jak i działaniem :-)
Miałyście tą serię? Jak się sprawdziła? A może dopiero macie zamiar zakupić?